Usiadłyśmy przy stole.Gadałam z Niallem przez całą godzinę.Jest taki boski.A do tego przystojny.
Emma oczywiście tańczyła z wszystkimi chłopakami.Ja zachowywałam się raczej spokojnie.
-Można?-zapytał Blondyn
-Jasne.-odpowiedziałam i wstałam,
Tańczyliśmy tak długo aż do pory...Nagle zrobiło mi się (znów) słabo.Zemdlałam.Obudziłam się w szpitalu.
***Niall***
Gdy zemdlała od razu wziąłem ja na ręce i zamówiłem taksówkę.Pojechaliśmy do szpitala.Po 10 minutach obudziła się.Szybko podbiegłem do niej,Za mną stała Emma.A z drugiej strony Vicki.
-Gdz...gdzie ja jestem?-zapytała
-W szpitalu.-odpowiedziałem
-Dlaczego?
-Zasłabłaś.-powiedziała Emma. W tym przyszedł lekarz.-Zostawicie nas samych?-zapytał
-Tak.-odpowiedzieliśmy posłusznie i wyszliśmy.-Dlaczego tu taj jestem?
-Wiemy że to nie pierwszy raz się to pni stało.Zrobimy badania.
-Jakie?Po co?Przecież jestem zdrowa.
-Nie do końca.Podejrzewamy u pani nowotwór.
-Co?To nie możliwe!-powiedziałam
-Spokojnie.To można wyleczyć.Zrobimy co w naszej mocy.Obiecuję.-powiedział lekarz
-Mam prośbę.
-Tak?
-Mógł by pan nie mówić im?-zapytała
-Za chwilę przyjdzie pielęgniarka i zabierze cię a badania.-powiedział i wyszedł.
***Camila***
Po 3 dniach wyszłam.Ciągle walczę z nowotworem.lekarze mówią że jest coraz lepiej ale ja im nie wierzę.Nigdy nie będzie dobrze.Pół roku minęło.Przyjechałam do mojej wioski.Dom był zamknięty, dziwne nigdy mama nie wychodziła.Poszłam do Laury.-Przyjechałam.Gdzie moja mama?-zapytałam
bez przywitania
-Camila!Twoja mama....wczoraj zm....zmarła.-powiedziała z łzami w oczach Laura
-Co?!To nie możliwe!
-Spokojnie.Miała operację.Nie wytrzymała, nie dała rady.Przykro mi.
-Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?-zapytałam po policzkach zaczęły spływać mi łzy.Moja mama, moja przyjaciółka, moja...ona nie mogła tak po prostu odejść.Dlaczego mi to zrobiła??Tak bardzo ja kochałam, a ona mnie a teraz?Dla nikogo już nie żyję.Po co mam żyć??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz